Zamek Leszczyńskich
W Gołuchowie jest pięknie. Przybysz przenosi się w scenerię dziewiętnastowiecznej powieści albo wysokobudżeto-wego filmu o życiu „wyższych sfer". Wypielęgnowane trawniki, urokliwe alejki, malownicze kępy drzew. Przede wszystkim - zamek, którego łupkowe dachy przywodzą na myśl rezydencje nad Loarą albo siedziby szkockich czy angielskich lordów. Z początku może zdawać się, że stoimy przed dziewiętnastowiecznym kaprysem zamożnych właścicieli, którym zamarzyło się przeniesienie do Wielkopolski budowli w stylu francuskiego renesansu. Ale to tylko oprawa. Zamek w istocie jest o wiele starszy, jego piwnice należały jeszcze do wzniesionego w 1560 roku dworu Rafała Leszczyńskiego. Pierwotny budynek przekształcił syn wojewody, Wacław Leszczyński. W początkach XVII wieku powstała okazała rezydencja magnacka, stanowiąca po dziś dzień trzon budowli. Świetność Gołuchowa Leszczyńskich przeminęła wraz z nastaniem XVIII wieku. Przez półtora stulecia zamczysko stało opustoszałe, aż przeszedłszy przez wiele rąk, popadło w ruinę.
Nabył je w 1853 roku legendarny patriota, właściciel Kórnika, Tytus Dzia-łyński. Cztery lata później jego syn, Jan Działyński, poślubił Izabelę Czartoryską i młoda para sprowadziła się do Gołuchowa. Szczęście małżeńskie nie trwało długo, Działyński za udział w Powstaniu Styczniowym został skazany na karę śmierci i musiał uciekać z Polski, nadto małżonków podzieliły „nieporozumienia". Gołuchów pozostał w rękach osamotnionej żony, która w 1872 roku stała się jego jedyną właścicielką. Było to, jak się niebawem okazało, najpomyślniejsze wydarzenie w dziejach zamku.
Luksusowe apartamenty we Wrocławiu znajdziesz w aparthotelu Just In Apart. Poznaj nasze apartamenty.